2016-09-25 00:41:58
Gdzie zjeść w Łodzi?

Nie pamiętam od kiedy, ale już od bardzo dawna razem z Eweliną w każdy weekend idziemy na obiad na miasto. Nie obeszliśmy wszystkich lokali, ale mamy już jako-takie pojęcie gdzie jeść i gdzie nie jeść.

Na wstępie zacznę od zawodu roku, mianowicie przerobienia Kompanii Kuflowej (dawnej Esplanady) w kolejne Bierhalle. W samym Bierhalle (w Manufakturze) byłem kilka razy, lokal się sprawdza przy wyjściach z zespołem, aczkolwiek jest to bardziej chlejnia, tudzież lokal dla snobów/"vipów", a nie ludzi którzy przychodzą zjeść. Raz z Eweliną poszliśmy i nie byliśmy specjalnie zadowoleni, za to zapłaciliśmy relatywnie sporo, a gdy poszliśmy do (w naszym mniemaniu) do Esplanady i zobaczyliśmy dziwnie biedne menu, wyszliśmy bez składania zamówienia. Szkoda! Esplanada to był świetny, uniwersalny, klimatyczny lokal, i chociaż Ewelinie nie pasowały ichnie surówki, a oboje nie przepadamy za kapustą kiszoną, to jednak dobre piwo, świetny sznycel-olbrzym i kieliszek wina po zapłaceniu rachunku były wizytówkami lokalu, które przepadły na zawsze po przejęciu.

Zaskoczeniem za to jest Galicja (Manufaktura). Jeden z naszych ulubionych lokali, który po przejęciu Esplanady przez Bierhalle z powodzeniem przejął jej klientów, w tym nas. To, co zabrali z Esplanadą (sznycel olbrzym) jest obecnie w menu Galicji (sznycel po wiedeńsku) - zamiast frytek jest sałatka z ziemniakami i boczkiem, ale można ją bez problemu zamienić i mamy dokładnie takie samo danie jak w Esplanadzie. Do tego spory wybór innych, równie dobrych dań i piw a sam lokal jest przestronny (piwnica, parter, a latem jeszcze ogródek). Klimatu aż takiego jak w Esplanadzie nie ma, ale obsługa jest miła i pasuje do unikalnego wystroju lokalu. Do tego właściciele kart mBanku mogą skorzystać ze zniżki 10%. O samej Galicji można poczytać na ich stronie.

Kolejny z naszych ulubionych lokali, to Sphinx. Nie jest to lokal tani, a po wakacjach podnieśli ceny, ale z pewnością dobrze tu zjemy (aczkolwiek niekoniecznie zdrowo). Osobom które nigdy tam nie były, polecam wyjście w dwie osoby i zamówienie "Sphinx Party", gdyż to tak naprawdę miks różnych potraw z których słynie lokal. Sam najczęściej zamawiam shoarmę na dwa smaki z frytkami, razem z ich pikantnym sosem jest to moje ulubione ich danie. Ewelina zaś chwali sobie ichnie sałatki. Mają też piwo ;) No i dobre napoje, także bezalkoholowe.
Sphinx to cała sieć lokali i możemy potwierdzić, że między Sphinxem w Łodzi a Sphinxem w Gdańsku nie ma różnicy. ;) A gdy w Sphinxie w Manufakturze przestało nam się podobać (bardzo oblegany, a przed remontem parter wiecznie wietrzony przez gamoni przypuszczalnie żyjących w oborach bez drzwi - co zimą jest po prostu słabe), to zaczęliśmy odwiedzać kolejne dwa na Piotrkowskiej. W jednym nawet mieliśmy okazję spotkać Michała Wiśniewskiego, tego od Ich Troje.
Strona lokalu: http://www.sphinx.pl.

Kolejny lokal to Pozytyvka (Piotrkowska 72). Z powodzeniem zastępuje Manekin (o którym dalej), nie mają takiego wyboru naleśników, ale to co jest w zupełności wystarcza, same naleśniki są bez zarzutu i w niczym nie ustępują tym z Manekina. Sam lokal jest niby mniejszy od Manekina, ale atmosfera jest spokojniejsza i obsługa bez zarzutu (chociaż te zegary na ścianie mogliby w końcu wyregulować...). Jeśli mamy ochotę na naleśnika, najczęściej idziemy właśnie do Pozytyvki.

Manekin (6 Sierpnia 1) to worek mieszanych uczuć. Faktem jest, że tam zjemy dobrze, ... ale tylko jeśli mamy szczęście i uzbroimy się w duuużo cierpliwości. Fajny, klimatyczny lokal w połączeniu z dobrymi daniami okazał się przepisem na klęskę, przynajmniej w wykonaniu obecnego menejdżmentu, który jest zbyt uparty by otworzyć w Łodzi drugi lokal. Główną wadą Manekina jest właśnie popularność - kolejki są na porządku dziennym, obsługa nie wyrabia, kucharze też i czekanie ponad pół godziny na samo podanie menu i odebranie zamówienia jest tam rzeczą zwyczajną... Wobec czego nasze wyprawy do tego lokalu najczęściej kończą się gdzie indziej. Sphinx poradził sobie z tym problemem zdecydowanie lepiej, chociaż czasem i jego trzy (jeśli nie więcej) łódzkie placówki bywają mocno oblegane.
Strona lokalu: http://manekin.pl/.

Warto jeszcze wspomnieć o Arianos (Piotrkowska 62), który w naszych oczach uchodzi za takiego "taniego Sphinxa". Wzięło się to stąd, że wystrój lokalu BARDZO go przypomina, a same dania są tańsze. Co nie oznacza że gorsze - ichnie doner danie drobiowe zapiekane w serze jest świetne i dużo tańsze niż shoarma ze Sphinxa. Jeśli nie wiemy gdzie iść a powyższych lokali mamy chwilowo dość, to idziemy do Arianos albo szukamy dalej.

Na koniec - pizzeria Fiero. Rzadko tam jadamy bo moja ulubiona Quattro jest bardzo tucząca. Dla mnie to nie problem, ale dla kogoś kto walczy z wagą - już tak... Ogólnie lokal jest w porządku, wystrój nie rzuca się jakoś w oczy, ale pizza jest smaczna i w rozsądnej cenie. W tym przypadku mogę być ciut stronniczy, bo generalnie mam sentyment do tego miejsca - zamawiam tam od kiedy pracowałem w Pocztowym. Swoją szosą, gdy raz chciałem zamówić do Fujitsu, to pani mnie obsługująca zapytała czy zawieźć do biura Pocztowego. ;)
Strona sieci: http://www.fieropizza.pl/.

To nie wszystkie lokale które odwiedzamy lub odwiedziliśmy, nie chcę robić antyreklamy tam, gdzie nam nie smakowało bo mamy taki a nie inny gust, czy też wypowiadać się po jednej wizycie. Na pewno jeszcze napiszę o innych miejscach - jednak na ten moment powyższe lokale to nasze ulubione miejsca które mogę spokojnie polecić.


Może Cię zainteresować...

Link | Skomentuj! | Non-tech, Obserwacje, Ogólne
Pokazuj komentarze.
Powered by:
Hellcore Mailer - polski program pocztowyOpera Web BrowserFreeBSD - The Power to Serve!Slackware
RSSy:
Sidekick:
Projekty:
O autorze:
Zobacz:
Kategorie:
Archiwum:
Szukaj: