2012-02-26 19:36:45
Battle Plan

<music href="http://www.youtube.com/watch?v=ZH4kPaKBzv0">, czyli dla 100% efektu wrzucamy ten link w tle i czytamy dalej ;-)

Nie jest tak tragicznie. Na studiach wszystko dało się poustawiać tak, by wszystko miało większy sens, a dzięki feriom znowu mam moc, także będzie dobrze. A raczej - powinno być. Udało się efektywnie zredukować ilość przedmiotów z 7 do 6,1 (bo z tego siódmego dalej mam coś zrobić, ale przynajmniej nie muszę sobie nim zawracać głowy i martwić dodatkową porcją projektów, kolokwiów i egzaminem), jeden przedmiot - już teraz wiem, że będzie pełen zabawy i beztroski, z jednym będę się paprał, z innym... wyjdzie w praniu, ale najbardziej martwią mnie dwa - aplikacje wielkoskalowe i produkcja nowoczesnych aplikacji biznesowych, bo tak naprawdę, to będą dwa zupełnie przeciwstawne przedmioty. Jasne, w obu będzie SCM, praca w grupach, wielki projekt i szerokie spektrum technologii, ale w tym pierwszym będzie nacisk na wydajność i wykonanie projektu w większej grupie, a w tym drugim to, co enterprise developerzy lubią najbardziej, czyli nadźganie pierdyliarda warstw różnych technologii zupełnie bez sensu, idealnie - jakby każdy bajt informacji był przepakowywany z jednego XMLa do drugiego i przesyłany do innej warstwy za pomocą innej technologii, która dane opakowuje jeszcze inaczej. Nie lubię tego, a pchanie obu przedmiotów obok siebie jest niemal gwarancją mętliku w głowie. Ale cóż, to tylko studia i takie coś na bank się przyda tym bardziej, że w prawdziwych firmach tworzących oprogramowanie właśnie tak to wygląda. Tylko że zamiast oceny niedostatecznej, są wypowiedzenia ;-)

Z tym, że studia nie będą jedyną rzeczą walczącą o mój czas i to mnie właśnie najbardziej martwi. W praktyce, codziennie będę wychodził przed 9 z domu. W poniedziałki i wtorki przed 9, w środy, czwartki i piątki o świcie - jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli. I pomijając wtorek i piątek, gdy będę wracał koło 18, codziennie będę wracał koło 20... Chyba, że wypali z jeszcze czym innym, wtedy powrót około 22 nie będzie czymś zaskakującym. Weekendy dalej wolne, ale w tej sytuacji nie wiem, czy będzie już czas na cokolwiek poza studiami. W środę kurs do Warszawy, a od czwartku zmiana optyki - bo, proszę państwa, Branch zaliczył level up i od czwartku będę właśnie... Enterprise developerem. Albo jak kto woli, przeklętym Javowcem. W dużej firmie - a nie jakimś lolstartupiku (nie, że uważam to za coś złego...). Aż się prosi o stwierdzenie - "shit's got real!".

W tym momencie pewnie powinienem napisać "OMG JAK JA TO PRZEŻYJĘ CO TO BĘDZIE OMG OMG OMG", ale... Nie, to się nie zdarzy. Skoro jest okazja, to trzeba ją chwytać wszystkimi ręcyma i nogami i nie puszczać bez walki - tym bardziej, że skoro w zeszłym semestrze sam dokonałem tego, co czteroosobowa zgrana paka dokonała w bólach i pocie czoła (żadnej trójki, jedna czwórka i jedno 4+, reszta 5), to dlaczego i teraz ma się nie udać? A dodatkowe środki zawsze się przydadzą. Nie mówiąc o dodatkowym dopisku w CV i doświadczeniu, a jeśli się uda, to będę "ustawiony" na dłużej. Z drugiej strony, dlaczego ma się NIE udać?

Tak, ten semestr będzie zabawny.

Nie. On już jest zabawny.

Plan na najbliższy semestr iście bojowy - wykorzystać okazję a potem śmiać się z tego wpisu. :)

Powered by:
Hellcore Mailer - polski program pocztowyOpera Web BrowserFreeBSD - The Power to Serve!Slackware
RSSy:
Sidekick:
Projekty:
O autorze:
Zobacz:
Kategorie:
Archiwum:
Szukaj: