2012-01-30 17:32:44
ONI są złośliwi

Zobaczyłem plan zajęć na nowy semestr. Najpierw zWTFowałem, potem parsknąłem śmiechem, potem zacząłem bluzgać. Czyli w zasadzie standard międzysemstralny.

2012-01-27 15:52:23
Kolejny semestr, kolejna sesja...

Le ziawut.

2012-01-14 16:14:30
Alzheimer w zespole LibreOffice

Drive to remove unused code in LibreOffice

A konkretnie zawarty tam wykresik. No bo, ostatecznie, liczba znanych, nieużywanych metod spada, tak? ;-)

A na poważnie, mam trzy wnioski. Z jednej strony, to dobitnie pokazuje jak bardzo nieskoordynowane są prace nad LibreOffice i jak fatalnie słabą znajomością kodu cechują się twórcy pakietu. Z drugiej, fajnie że się za to wzięli, ale skoro wzięli się za to teraz i robią wokół tego takie halo, to znaczy że albo skończyły im się pomysły i nie wiedzą co robić dalej, albo ilość martwego kodu jest na tyle poważna, że sami nie wiedzą co jest ważne a co nie. No i z trzeciej, chociaż wolałbym się mylić, używają badziewnych linkerów. Nawet Delphi 3 z 1998 roku świetnie sobie radzi z identyfikowaniem martwego kodu. Jeżeli binarki któregoś z kolejnych wydań LO będą wyraźnie mniejsze, to ja tylko facepalmnę...

To tak gwoli komentowania slashdotowej prasówki, bo dawno tego nie robiłem.

2012-01-06 14:01:27
Dead Space (1 i 2)

Shit just got bloody real.

Seria Dead Space to zdecydowanie najlepsze (po Amnesii) survival horrory w jakie grałem. Co mi się w nich tak bardzo podoba? Dobra grafika, sensowny engine (kolejne poziomy, mimo że mają dość szczegółową budowę, wczytują się błyskawicznie), świetny klimat, fabuła i jeszcze lepsze udźwiękowienie, sensowne sterowanie, wyważony poziom trudności i w zasadzie ciężko mi znaleźć coś, do czego można się doczepić - nie ma nawet wybitnie idiotycznych ograniczeń, w rodzaju braku możliwości strzelania i chodzenia jednocześnie. Trzeba oszczędzać amunicję i nie dawać się bez walki, jest sporo pułapek i przykrych niespodzianek, a osoby o słabszych nerwach pewnie nie obejdą się bez pieluchy, ale o to właśnie chodzi w survival horrorach! No i najfajniejsze dla niektórych - dużo mięsa armatniego do ćwiartowania i duuużo krwi. Nazywanie tej gry jedynie "brutalną" to nieporozumienie.

2012-01-02 01:28:08
Zasadniczo małe summary

Pierdyliardy blogaskowiczów przed końcem roku zabrało się za lolpodsumowania roku (który - wtedy - jeszcze się nie skończył), a ja stwierdziłem, że chromolę. Mimo wszystko rok podsumowałem sobie - mentalnie, znaczy w głowie - i tak, i uznałem, że mimo krzywienia się (jak co roku zresztą), na śledzie w śmietanie, rok był lepszy od poprzedniego. Nie wyszedł pełny release HCMa z IMAPem, ale zaczęły wychodzić daily z czymś więcej niż PoC (proof of concept) oraz PoS (proof of skills). Z ludźmi też ciężko, ale po prostu jestem wybredny i ostatnio bardzo chamski :) Jest wyższe - licencjat to już wyższe - bez poprawek i drugich podejść, są dzienne, nie udał się przedsesyjny rush w takim stopniu jaki sobie życzyłem - trzeba będzie jeszcze ciut poklikać (aczkolwiek zdaję sobie sprawę z tego że i tak mocno przeginam pałę z tym "nie udało się", skoro mam obecnie taki śmieszny komfort, że co bym teraz nie robił, to siedzę z wysoką średnią w drugim semestrze).

2011 był lepszy od 2010 w tym, że cholernie dużo dowiedziałem się o życiu. Sporo niby bezsensownej pracy zwieńczonej najpierw OMGWTFBBQ ekscesami a potem dwoma miesiącami bluzgów i patrzenia się na samice jak Hitlerowiec na Żydów, ale po pierwsze, warto było (zawsze warto ;->), a po drugie, nie byłem jedynym który (uwaga, zamierzony caps ahead) doświadczył DOKŁADNIE TO SAMO W DOKŁADNIE TYCH SAMYCH OKOLICZNOŚCIACH I W (prawie...) DOKŁADNIE TYM SAMYM ŚRODOWISKU (i żeby było już totalnie lolzowo - "koincydencja" czasowa też miała miejsce). Ale delikwent, którego de facto nie znam (a on mnie) a mimo to i tak mam na myśli (i w innym tabie Opery), choć zaszalał poważniej i zaszedł dalej, to w zasadzie w ten sposób przegrał wszystko. Dosłownie i w przenośni. A ja z całej czwórki wyszedłem jako największy beneficjent ;D

(Aczkolwiek parę walk interpersonalnych i interpoziomowych, nie mających związku z Harlequinnologią stosowaną, też miało miejsce i też się czegoś nowego dowiedziałem, a emocji przyniosło toto niewiele mniej).

Zatem, panie i panowie, tego wam życzę w nowym roku: śmiałego palenia mostów i budowania nowych (tylko po to by je za chwilę spalić :DD), palenia łodzi i ponoszenia konsekwencji swoich decyzji (byle podejmowanych na podstawie danych z zasięgu wzroku, radaru i wywiadu, a nie w afekcie choroby układu krążenia...) i jawnej dezaprobaty tego, co się dzieje dookoła i podejmowania chociażby prób zmian tego, co was irytuje, na lepsze, miast siedzenia na dupie i stękania lub wykręcania się defaultowym, wyimaginowanym brakiem czasu.

A ja sobie życzę, żeby wreszcie odpuściła mnie ta cholerna niemoc twórcza i zamroczenie entelektułalne.

Rzekłem. Spocznij. Szczęśliwego 2012-go.

Powered by:
Hellcore Mailer - polski program pocztowyOpera Web BrowserFreeBSD - The Power to Serve!Slackware
RSSy:
Sidekick:
Projekty:
O autorze:
Zobacz:
Kategorie:
Archiwum:
Szukaj: