2010-11-13 19:25:06
Częściowy powrót na stare śmieci

Kilka dni temu uznałem, że skoro mam w zanadrzu kilka kart graficznych na PCI (nie mylić z PCI-Express), to po prostu jedną wsadzę zamiast martwego GeForce'a i będę używał giercpudła do zadań wymagających mocy obliczeniowej i/lub pamięci (Atomizer ma 2GB RAM, giercpudło 4). Poza tym, przez te dwa miesiące sporo się pozmieniało i spodziewałem się, że będzie czekać mnie mnóstwo update'owania zanim będę mógł np. pograć po sieci w Left 4 Dead. I przy okazji zsynchronizowałbym katalogi w których przechowuję swoje dzieła, ...

Niestety, okazało się że najsilniejsze karty jakie mam - Radeon 9250 i GeForce MX 440 - są na AGP, a giercpudło jest zbyt nowoczesne na AGP. Grzebu-grzebu, znalazłem Rivę TNT2 Vantę. Staroć, do tego nie byłem pewien czy działa, ale "do odważnych świat należy"... No i okazuje się że działa. Niestety, 64-robitowe okienka stwierdziły że to standardowa VGA oparta o układ Nvidii i z 16-tomegabajtowej Rivy zrobiły 4-romegabajtową SVGA. Praca w trybie 1280x1024x16bpp na ekranie 1680x1050 (nawet z włączonym zachowywaniem proporcji) - BEZCENNE. Szukanie sterowników nic nie dało, downgrade do 32bit okienek nie wchodzi w grę. Do tego wyjście z karty wydaje mi się dość słabe, biały kolor jest "sprany" i bliżej mu do szarego niż białego - no ale za czasów gdy TNT2 rządziły, o tak wielkich lcdkach nikt nie marzył. Chyba.

Odpalamy Steama, 6GB do zassania. Okeeej... Zaczęło się ssać, ale to z takim transferem, że skonać można (80-120kB/s), więc trochę to zajmie. Prawie od razu pojawiły się też okienka czatu, kilku zaufanych steamowych graczy musiało zweryfikować czy ja to ja i "co się ze mną, do licha działo!" Podobno padła teoria, że coś mi się stało - cholera, oni naprawdę się o mnie martwili! Okazało się też, że liczba moich steamowych znajomych zredukowała się o kilku osobników. Szybko doszedłem kto mnie wywalił i chyba z wyjątkiem jednego czy dwóch delikwentów wszyscy otrzymali po "bloku" - dziękuję, do widzenia, fajnie się z nimi grało, szkoda że okazali się takimi chamami, na szczęście wszyscy byli przeciętnymi albo niewiele ponad przeciętnymi graczami, więc merytorycznie nic nie straciłem (co innego oni :P).

Zaktualizowałem VirtualBoxa (na giercpudle był w wersji 3.1.8, aktualna to 3.2.10) i przy okazji zmigrowałem m. in. maszynę ze Slackware 13, w której mam skonfigurowany i działający serwer Cyrus IMAP (zgadnijcie do czego mi potrzebny? ;-)). Puściłem aktualizacje Windows (27 aktualizacji), posprzątałem po niepotrzebnych już sterownikach graficznych Nvidii i PhysX'ie (migruję na kartę ATI/AMD), zacząłem synchronizować katalogi robocze (gdzie trzymam swoje kody, strony, projekty i inne takie). Pół godziny machania strzałką (nie robię tego automatycznie), puszczam backupy. Robią się. Robią się i robią. W końcu zrobiły się.

Uznałem, że jeśli zabrać mi wszystkie zabawki, zamknąć w piwnicy i kazać robić, to ja jestem uber produktywny. Przez dwa miesiące backup przyrósł o więcej, niż przez cały wcześniejszy rok - urósł o niecałe 110MB, do jakichś 361MB.

Ja i tak kupię sobie nową kartę graficzną i wrócę do grania. Mam wrażenie, że gdy grałem, to byłem bardziej znośny - chociażby dlatego. ;)

A tak apropos produktywności - HCM już umie się połączyć z serwerami IMAP, (de)subskrybować foldery, tworzyć, usuwać i przemianowywać je, oraz - od wczoraj - ściągać nagłówki wiadomości zawartych w folderach. Do szczęścia brakuje ściągania treści. :)


Może Cię zainteresować...

Link | Komentarzy: 6 | Marudzenie, Obserwacje, Tech
Pokazuj komentarze.
Komentowanie wyłączone dla tego wpisu.
Powered by:
Hellcore Mailer - polski program pocztowyOpera Web BrowserFreeBSD - The Power to Serve!Slackware
RSSy:
Sidekick:
Projekty:
O autorze:
Zobacz:
Kategorie:
Archiwum:
Szukaj: