2009-02-25 18:00:44
Quake (not so) Live!

"Digg Effect redefined".

Quake Live to - po prostu - Quake 3 Arena w przeglądarce. Taka jest właśnie idea - odpalamy FF 2/3 lub IE7/8 (tak jest, Opery jak zwykle brak, bo i po co, prawda?), logujemy się, i gramy - z ludźmi na swoim poziomie, więc bez stresu, że zalogujemy się, i po trzech minutach grę przerwie fraglimit (tj. 15:-2 dla naszego przeciwnika). Stopień zaawansowania technologicznego gry wymusił użycie odrębnej wtyczki którą trzeba zainstalować w systemie, do tego jest całkiem sporo danych do ściągnięcia. Nie mówiąc o samym ruchu generowanym przez grę. Efekt: Quake Live zapchało się. Każdy chciał zagrać. Ja i Epi też - a może raczej - przede wszystkim, jako wierni fani klasycznego już Quake I (aka CQuake).

Z racji awarii wentylatora w zasilaczu, Blackforce, maszyna do grania, jest offline do czasu powrotu zasilacza z naprawy. Pamiętam, że Q3A chodził całkiem sensownie na Atomie 330, liczyłem więc, że Quake Live będzie co najmniej grywalny. Od razu po wejściu na stronę Quake Live zostałem poinformowany o niekompatybilności Opery z witryną (a może już grą?) - konto założyłem i tak. Potem zostałem zmuszony do odsterczenia swojego w kolejce (o tym niżej). Liczyłem, że będę mógł chociaż połazić sobie po mapach, niestety - informacja o niekompatybilności się powtórzyła i ... wróciłem na stronę główną. Zainstalowałem więc failfoxa (nie mam IE7), zalogowałem się, czekam w kolejce. Po odczekaniu kolejnych 5 tysięcy miejsc w kolejce (sic!) wreszcie zaczął się ściągać... plik MSI. Ponieważ defaultowo pracuję na koncie usera, musiałem się znowu przelogować, zainstalować plugin, przelogować spowrotem na usera, zalogować do Quake Live, ... i odsterczeć swoje w kolejce. Samo czekanie w kolejce w pewnym momencie zaczęło się sypać, ale wreszcie odpalił się wstępny trening, na którym najpierw określamy swój poziom doświadczenia (początkujący od razu wchodzą w pierwszy portal, średniacy przeskakują na drugą stronę "fosy" korzystając z wystającej na środku platformy, zaawansowani - rocket jumpem dostają się na poziom wyżej, a eksperci przebiegają za drzwi korzystając z rocket launchera, strafe jumpów, i innch tricków przyspieszających bieg). Potem dziesięć minut rozpoznawczej walki z Crash i świat jest nasz. Sterowanie i wygląd jest dokładnie takie samo jak w Quake 3 Arena, i bardzo dobrze. Sam engine został trochę zmodyfikowany i niestety działa odczuwalnie wolniej (szczególnie na słabszych maszynach) od "natywnego" Q3A. Zabrakło też dwóch rzeczy. KRWI i GIBÓW. Z jednej strony to zrozumiałe, to ma być gra dla wszystkich, w tym dla amerykańskiej dzieciarni, więc te "dorosłe" elementy musiały się pójść gwizdać.

Nie pograłem sobie długo. Po przejściu kwalifikacji nie dowiedziałem się gdzie mnie zaszufladkowano, niemniej zapowiada się ciekawie. Niestety, z czasem serwery zostawały coraz bardziej obciążane, aż w końcu wszystko się posypało na amen.

Jak dla mnie - Quake Live to bardzo ciekawa sprawa i każdy fan FPP (a w szczególności fani wszystkich Quake'ów) musi tego spróbować. Nie przyjrzałem się wszystkiemu, po prostu zabrakło mi cierpliwości, a brak wsparcia dla Opery i większe wymagania (od Q3A) są dodatkowymi niepotrzebnymi bolączkami (chociaż co do tych wymagań, to można dyskutować). Niemniej - pomysł bardzo dobry i już teraz osiągnął spory sukces. Nie wiem, czy nie na miarę pierwszego Quake'a. Jak tylko serwery się "odetkają", to będę klikał. Długo i namiętnie. A póki co, pozostaje mi Q3a.

Update 27.II.2009: Quake Live trochę się odetkało (polecam włączać się w godzinach wczesnoporannych, tj. 6-8 rano), pograłem więc trochę. Okazuje się że DA się włączyć "prawdziwy fullscreen" (tj. renderowanie bezpośrednio na ekran, a nie przez GDI), a wtedy nawet na moim Atomie 330 QL zachowuje się jak klasyczne Q3A (tj. przyzwoita ilość klatek na sekundę). Jeżeli chodzi o dopasowywanie graczy do siebie na podstawie skilla - działa, trochę koślawo (łatwo to nagiąć), ale na arenach oznaczonych "best match" ma się szansę wygrać. Grałem z rana, ludzi było mniej (areny są dopasowywane także na podstawie położenia geograficznego), to i pingi były relatywnie niskie (jak na to oblężenie, to pingi 60-100 są całkiem niezłym wynikiem). Zostały irytujące cechy Q3A (np. wymiana RLa na dubeltówkę po jej podniesieniu), hud też trochę się zmienił (i trochę irytuje, bo na środku mamy ilość amunicji miast stan życia), i na arenach FFA panuje dosłowna rzeź. Może to dobrze, że nie ma krwi i gibów, i mniejsze obciążenie serwerów, i grafik u klientów... ;)


Może Cię zainteresować...

Komentowanie wyłączone dla tego wpisu.
Powered by:
Hellcore Mailer - polski program pocztowyOpera Web BrowserFreeBSD - The Power to Serve!Slackware
RSSy:
Sidekick:
Projekty:
O autorze:
Zobacz:
Kategorie:
Archiwum:
Szukaj: